Zwiedzanie Czarnobyla – reaktor, Oko Moskwy.

zwiedzanie Czarnobyla

Wybieram zdjęcia do tego wpisu i przechodzą mnie dreszcze. Tego co zobaczyłam w Zonie nie zapomnę nigdy. Stanowi to też odpowiedź na pytanie, które postawiło wielu moich znajomych, gdy powiedzieliśmy, że wybieramy się do Czarnobyla – po co? To jedyne takie miejsce na Ziemi. Miasto, z którego mieszkańcy zostali ewakuowani z dnia na dzień, z myślą że wrócą po trzech dobach. Zabrali najpotrzebniejsze rzeczy, a całe ich dotychczasowe życie pozostało tak jak w dniu w którym wyszli z mieszkań. Średnia wieku w Prypeci wynosiła 26 lat. Rocznie w mieście rodziło się około tysiąca dzieci. To bardzo dużo biorąc pod uwagę wielkość populacji (niecałe 50 000). Ludzie byli szczęśliwi. Wszystko zabrał im jeden błąd…

Wyruszamy o 8:00 rano z centrum Kijowa. Z Majdanu do granicy Zony jest ok 130 kilometrów. Dojazd zajmuje dwie godziny.
Aby jasne były elementy wycieczki pokrótce wyjaśnię jak wygląda Zona. Jest to strefa wykluczenia wokół elektrowni jądrowej w Czarnobylu, średnica strefy wynosi 30 kilometrów. Tu znajdziecie mapę z zaznaczonymi granicami i poziomem radiacji (o promieniowaniu w Strefie mówiłam tu). W obrębie Zony znajdują się takie obiekty jak Oko Moskwy, opuszczone miasta, z których najsłynniejsze to Prypeć, miasto Czarnobyl, które dzieli się na dwie dzielnice – 1 i 2.

Już około 10 kilometrów od granicy Zony na drodze dojazdowej można spotkać wojskowe samochody.  Brak tu zabudowań. Po dojechaniu do pierwszej bramki przechodzimy przez kontrolę paszportową. To trochę dziwne zważywszy, że nie przekraczamy granicy żadnego państwa. Do Zony nie ma wstępu bez paszportu, sam dowód osobisty nie wystarczy. Żołnierze sprawdzają dane z dokumentu z tymi, które podaliśmy przewodnikowi. Wychodzimy z auta i bramki przekraczamy pieszo. Aby wjechać na teren Zony należy mieć ukończone 18 lat. Strażnicy zwracają także uwagę na ubiór. Nawet w największym upale obowiązują długie spodnie i długie rękawy oraz zakryte buty. Nie wolno fotografować ani żołnierzy, ani samych punktów kontrolnych. Po kilku kilometrach sytuacja powtarza się i ponownie przechodzimy kontrolę. Takie security spoty są rozsiane wzdłuż całej granicy Zony. Dostajemy się „do środka” i wyprawę rozpoczynamy od opuszczonego domu i placówki kulturalnej.

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

Gdy wracamy do auta zauważamy, że czeka na nas pies! –  dokładnie oznakowany, z gpsem przy obroży i znacznikiem wpiętym w ucho. To pierwsze i absolutnie nie jedyne zwierzę, które spotkamy na swojej drodze.

zwiedzanie Czarnobyla

Następny przystanek – Czarnobyl, dzielnica mieszkalna.

Ta część jest wciąż użytkowana. Zamieszkują ją pracownicy, którzy na co dzień trudnią się różnymi zawodami w mieście – robotnicy, naukowcy, technicy, biolodzy, specjaliści energetyki jądrowej, a także obsługa sklepów, strażacy, czy medycy. W Czarnobylu wiodą właściwie normalne życie, muszą tylko wyjechać raz na jakiś czas, sprawdzając uprzednio czy nie przyjęli zbyt dużej dawki szkodliwego promieniowania.

zwiedzanie Czarnobyla
Zatrzymujemy się przy kilku pomnikach:

Anioł – miał sprawować pieczę nad miastem. 

zwiedzanie Czarnobyla
Pomnik dedykowany strażakom, którzy ponieśli śmierć po wybuchu reaktora (w akcji lub w wyniku choroby popromiennej). 

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

Jest też Lenin…

zwiedzanie Czarnobyla

Odwiedzamy też sklep. To co widzicie na zdjęciu to urządzenie precyzyjnie badające poziom napromieniowania. Nie wolno wchodzić do budynku, w którym przechowywane są produkty do spożycia jeśli dawka przekracza normy. Sam asortyment i stylistyka miejsca przypomina odrobinę to co mogę oglądać na bardzo starych zdjęciach z życia moich wówczas młodych dziadków. Czyli Polska z lat 70. 

zwiedzanie Czarnobyla

I kolejne psy. Coś niesamowitego. Po Zonie biegają całe hordy psów! Są przyjaźnie nastawione, trochę nawet zbyt entuzjastyczne. Przygotowana przewodniczka posiada sporą ilość przysmaków, na które zwierzęta czekają gdy tylko ją zobaczą.

zwiedzanie Czarnobyla

Następny przystanek to obiad. 

Jemy w Czarnobylskiej kantynie. Oczywiście wszystkie produkty pochodzą spoza Zony. W dużej mierze, jak na Ukrainę przystało, jemy ziemniaki. Zupa z ziemniaków, ziemniaki na drugie danie, ziemniaki w sałatce.

Pierwszy dłuższy przystanek – Duga

Zwana także Okiem Moskwy albo Russian Woodpecker to radzicki radar pozahoryzontalny. Stacja miała wykrywać nadlatujące nad ZSRR pociski nuklearne i stanowiła bardzo ważny system wczesnego ostrzegania.

Radar jest gigantyczny. Ciężko oddać jego ogrom na zdjęciach. Robi gigantyczne wrażenie. Dodatkowo stacja kontroli, długa na kilometr jest także miejscem które można odwiedzić.

zwiedzanie Czarnobyla

Korytarz

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

Tak wygląda radar widziany od dołu

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

Krótki spacer i jesteśmy na osiedlu zamieszkiwanym przez żołnierzy radzieckich, którzy zajmowali się obsługą radaru. Można wejść do budynku i przekonać się jak mieszkało się tam ludziom ponad 30 lat temu. W okolicy znajduje się także przedszkole i szkoła. Jesteśmy tam w dziewięcioosobowej grupie – czworo Brytyjczyków, Brazylijczyk, Japonka i my oraz przewodniczka. Nie generujemy hałasu, rozmawiamy po cichu. Dookoła słychać tylko dźwięki lasu – skrzypiące stare drzewa, szum krzewów i wiatr. Nic więcej.  Nagle akcja w tej okolicy zagęszcza się nieco. Liczniki Geigera wskazują zwiększony poziom napromieniowania i wysokim, piszczącym dźwiękiem przerywają ciszę. Jak widać na zdjęciu wynosi ponad 13 mikro Siwertów (ok. 0.3 doświadczaliśmy do tej pory). To wciąż bezpieczna dawka, ale zaczynamy czuć, że to nie jest zwykły spacer po lesie.

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

Jedziemy do strefy Zero.

Maksymalna odległość na jaką można zbliżyć się do uszkodzonego reaktora to 200 metrów. Widać go już z oddali. jedziemy wzdłuż kanału chłodzącego, a na horyzoncie widzimy Arkę. To budowla, która przykrywa sarkofag skrywający to co pozostało po wybuchu reaktora. Siła eksplozji była tak wielka, że wystrzeliła pół tonową pokrywę reaktora w powietrze odsłaniając tym samym silnie radioaktywne substancje. 95% z nich wciąż znajduje się w ziemi. Sarkofag, którym przykryto reaktor okazał się niewystarczająco szczelny – silnie korodował co mogło spowodować rozprzestrzenianie się promieniowania jonizującego i radionuklidów. W latach 2012 – 2016 zamontowano Arkę, a jej instalacja trwa do dziś. Kiedyś, gdy będzie kompletna pojawi się możliwość zdemontowania starego sarkofagu. 

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

zwiedzanie Czarnobyla

Kolejny przystanek to Prypeć. Najmroczniejsza część Zony. Już na wjeździe czekał na nas wyjątkowy mieszkaniec…
Zapraszam – dowiecie się między innymi jak z góry wygląda miasto, które przez ponad 30 lat pozostawiono naturze, oraz dlaczego nie weszliśmy do szpitala. Aby przejść do wpisu wystarczy kliknąć w poniższe zdjęcie. 

Prypeć

 

Tagi: , ,
Previous Post Next Post

Comments

  1. Pingback: Prypeć - zwiedzamy miasto duchów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

38 shares