Ukraina – dzień pierwszy – zwiedzanie Kijowa

zwiedzanie Kijowa

Ukraina – zwiedzanie Kijowa cz. 1 

Wylądowaliśmy, a Ukraina przywitała nas zachmurzonym niebem, na szczęście bez deszczu. Nigdy z lotniska nie bierzemy taksówek. To nasza turystyczna zasada nr 1, która pozwala nam poznać miasto w całej swojej okazałości – z tłokiem, godzinami szczytu i wkurzonymi lokalsami 🙂 Przejazd z lotniska Borispol do stacji kolejowej Vokzal autobusem kosztował nas 160 UAH czyli 22 zł za dwie osoby. To absolutnie niespotykana cena za transport z lotniska do miasta. Jeden z pasażerów zaczepił nas pytaniem czy jesteśmy z Polski i czy spotykamy wielu Ukraińców w Warszawie. Oczywiście potwierdziliśmy – w Warszawie jest Was bardzo, bardzo wielu. „Pamiętam czasy, w okolicach 1982 kiedy to wy, Polacy, przyjeżdżaliście na Ukrainę do pracy” – odpowiedział współpasażer.

Z dworca przemieściliśmy się już prosto do naszego apartamentu – metrem. Metro jest bardzo głębokie, stacja Vokzal to jedna z najgłębiej położonych stacji na świecie (ponad 150 m wgłąb ziemi). Przejazd kosztuje 5 UAH czyli… 0,68 zł. W porównaniu do warszawskich 4,40 zł za bilet to prawdziwy szok.

Nasz apartament

Pokazywałam Wam już wejście do naszego domu na Facebooku. A oto ono na żywo 🙂
To jednak taka zasłona 😉 Apartament znaleźliśmy na Bookingu i jest świetny. Nawet odrobinę hipsterski powiedzialabym 🙂

zwiedzanie Kijowa
zwiedzanie Kijowa

Jedzenie

Dziś stanęło na pizzy i jak to zawsze u nas bywa trafiliśmy na specyficzną knajpkę. Na ścianach plakaty z herbami organizacji… jakby to ładnie powiedzieć… nacjonalistycznych. Na stołach łuski po nabojach. A dodatkowo… bardzo ciepła atmosfera, pyszna pizza i mili ludzie. Kijów jest miastem kontrastów i to pewnie zauważymy jeszcze nie raz.

Pierwszego miejsca jakie odwiedziliśmy chyba nikomu nie trzeba przedstawiać.

Majdan Niezależności to plac, na którym po jednej stronie ludzie bawią się, śmieją się, tańczą. Po drugiej zaś z czarno-białych fotografii spoglądają na nich nieobecne twarze tych, którzy ponad trzy lata temu oddali tu życie w imię wolności. To smutne miejsce, mimo zgiełku, kolorowych galerii handlowych i rozkrzyczanych ulicznych sprzedawców. Majdan, a właściwie dochodzące do niego ulice Chreszczatyk i Instytucka wieczorową porą są jak cmentarze w Zaduszki, tylko alejkami tych drugich nie chodzimy na co dzień.

 

Bądźcie z nami w trakcie naszej wyprawy tu, na Facebooku i Insta. Jutro… Czarnobyl!

Tagi: , , , , ,
Previous Post Next Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

10 shares