#metoo

#metoo

Przeczytałam dziesiątki, setki wpisów pod hashtagiem #metoo i #jateż i kilkukrotnie zrobiło mi się słabo.

Doszłam do wniosku, że im więcej nas o tym powie tym lepiej.

O co chodzi? Od kilku dni Internet zdominowany jest przez krótki hashtag #metoo (w Polsce także #jateż).  Pod nim kryją się tysiące zatrważających historii kobiet i mężczyzn o tym jak często przekraczana jest granica naszej seksualności wbrew naszej woli. Statystyka jest nieubłagana i mówi, że zdecydowana większość kobiet padła ofiarą molestowania seksualnego, a aż 22% to ofiary gwałtów.

Postanowiłam nie opisywać tutaj najbardziej hardkorowej z moich historii z cyklu #metoo bo mam wrażenie, że te wszystkie szczegóły stanowią pożywkę dla wszelkiej maści, kolokwialnie rzecz ujmując, zboczeńców.

Taksówkarze, którzy nie chcieli pieniędzy za kurs, a proponowali seks, komentarze o charakterze seksualnym nawiązujące jednoznacznie do sytuacji erotycznych, a także epitety „ślicznotko, słoneczko, laleczko” od mężczyzn,  z którymi nie przebywałyśmy i nie przebywamy w bliższych relacjach, zwłaszcza w sytuacjach zawodowych to właściwie codzienność każdej z nas.

Zatrważający jest fakt, że każda moja koleżanka, z którą postanowiłam o tym porozmawiać zetknęła się z molestowaniem seksualnym – zaobserwowała je lub była jego ofiarą. Wielokrotnie w ich miejscu pracy.

Jaka forma molestowania, napastowania lub przekroczenia granic  jest najpopularniejsza?

Zwracanie się do koleżanek z pracy odnosząc się do ich wyglądu, cech fizycznych – nazywanie ich dupeczkami, ślicznotkami, laseczkami itd.
Dotykanie. Pleców, karku czy jakiejkolwiek innej części ciała przy okazji przepuszczenia w drzwiach, łapanie za biodro przy okazji podania ręki.  Komentowanie wyglądu, ubioru. Często wulgarne.
Rzucanie tekstów o charakterze seksualnym – komentarze dotyczące klękania, ssana, czy jakiejkolwiek innej sytuacji powszechnie kojarzonej seksualnie.
Wypytywanie o życie seksualne. Nagabywanie do opowiadania o ostatniej randce, ostatniej nocy, czy jakiejkolwiek innej sytuacji erotycznej w jakiej się znalazłyśmy.
Pokazywanie treści o charakterze erotycznym bądź pornograficznym także jest postrzeganie jako molestowanie.
Rozkazanie nam wstać i się pokazać bo tak ślicznie wyglądamy, żądanie abyśmy się obróciły i zaprezentowały w całości, sugerowanie że mamy iść na wskazane spotkanie w miejscu pracy bo potrzeba odrobinę podnieść jego estetykę – to jest nadużycie.
Grupowe i niegrupowe komentowanie walorów koleżanki w jej obecności.
Proponowanie seksu, przytulania, obmacywania  w zamian za korzyści w miejscu pracy. W zamian za cokolwiek jest niedopuszczalne.
Komentowanie naszych potencjalnych umiejętności łóżkowych na podstawie naszego wyglądu, ubioru, sposobu zachowania.
Nie będę tutaj nawet wspominać o obłapywaniu, próbach pozbawienia koleżanek garderoby, przytrzymywanie w odosobnionych pomieszczeniach typu winda bo to już nosi znamiona przestępstwa i podchodzi pod próbę gwałtu.
Wszystkie wyżej opisane przypadki miały miejsce. Wydarzyły się nam, naszym koleżankom, siostrom, matkom. Miały miejsce tuż obok nas. Myślicie, że któryś ze sprawców powyższych sytuacji poczuł się źle? Szczerze wątpię. A jak się czuła dziewczyna? Powiem Wam – czuła się jak gówno. Nic nie warty kawałek mięsa. Dlatego czytając komentarze „to już nie można dziewczynie powiedzieć komplementu?!” robi mi się słabo.

Serio? Są tacy ludzie, którzy nie odróżniają molestowania od komplementowania?

Czym jest zatem molestowanie?

To każde nieakceptowane zachowanie, którego celem jest poniżenie lub naruszenie godności drugiej osoby odnoszące się do jej płci lub mające charakter seksualny. Molestowanie często łączy się z poczuciem władzy wobec drugiej osoby.

To zachowanie, na które druga osoba nie wyraża zgody! Na które reaguje źle, czuje się niekomfortowo, albo które jest powszechnie uznane za nieakceptowalne. Serio to łatwo pomylić z komplementem?
Na molestowanie seksualne mogą składać się nie tylko niepożądany kontakt fizyczny, niechciany dotyk, „obmacywanie”, ale również m.in.:
• obelgi, uwagi, żarty, insynuacje z erotycznym podtekstem,
• niewłaściwe komentarze na temat ubioru, wyglądu, wieku, stanu cywilnego
• posługiwanie się seksualnymi skojarzeniami
• nieakceptowane propozycje i sugestie
• nieprzyzwoite komentarze, gesty i spojrzenia
• dotykanie o charakterze seksualnym (przytulanie, poklepywanie, obejmowanie, podszczypywanie)
• umieszczanie we wspólnej przestrzeni kalendarzy, plakatów, zdjęć itp. przedstawiających akty kobiece/ męskie
• przesyłanie liścików i e-maili z treścią o podtekście erotycznym
Spójrzmy też na drugą stronę medalu i kobiety, które molestują mężczyzn. Tak, takie też się zdarzają. Pchanie się na kolana, uwieszanie facetom na szyi, obłapywanie. Kobiety potrafią być okropne i bez względu na status matrymonialny mężczyzny pchać się w jego życie z butami. Różnica polega na tym, że faceci potrafią powiedzieć „stop”. O dziwo nie boją się, że ktoś wyrzuci ich z pracy, uzna za “świętojebliwych” (jak zwykło się przecież mawiać o kobietach), albo że komuś zrobią tym przykrość.

My zostałyśmy wychowane w kulturze grzeczności. „Bądź miła, szanuj starszych, nie podnoś głosu, nie przeklinaj, zachowuj się”. Niektóre zasady są w nas tak głęboko, że dziś kiedy jesteśmy dorosłe głos więźnie w gardle gdy jakiś stary, obrzydliwy dziad ociera się o nas w tramwaju. Uczmy nasze córki krzyczeć i jasno i wyraźnie mówić „NIE”. Same bądźmy przekonane, że tak trzeba!

Wiecie co jest największym problemem?

Brak reakcji i ciche przyzwolenie na przekraczanie granic. Tolerowanie molesterów i pozwalanie im aby w swoim obleśnym zachowaniu widzieli siebie jako samca alfa, jako esencję męskości, albo wulkan kobiecości i tę, która wie czego chce. Niereagowanie jest fatalne w skutkach zarówno jeśli tyczy się ofiary jak i świadka.
Ale niech pierwszy rzuci kamieniem ten, któremu nie zdarzyło się odwrócić wzroku na widok koleżanki, która czuje się niekomfortowo pod gradem obleśnych, seksualnych uwag skierowanych w jej stronę. Niech pierwsza rzuci kamieniem ta, która nigdy nie zaśmiała się jedynie po tym jak kolega nazwał ją publicznie dupeczką, przez której nogi nie może się skupić. Niech pierwszy rzuci kamieniem żonaty facet który zawsze i wszędzie jasno  mówi „spierdalaj” kiedy jest napastowany przez inną kobietę. Oni muszą wiedzieć. Molesterzy muszą wiedzieć, że nie ma przyzwolenia na włażenie z butami w naszą seksualność, cielesność, w nasze życie.

Uczmy naszych synów szanować kobiety i jasno dawajmy im do zrozumienia, że przekraczanie granic seksualności wbrew woli kobiety nie uczyni z nich prawdziwych mężczyzn. Uczmy córki krzyczeć, jasno mówić NIE.  Miejmy świadomość społecznej odpowiedzialności jaka spada na nas gdy milczymy. Każdy, powtarzam każdy zdrowy człowiek, normalnie funkcjonujący w społeczeństwie powinien zdawać sobie sprawę z tego kiedy zostają przekroczone granice cielesności, seksualności drugiej osoby. Reagujmy.

 

Mimo że 80% kobiet i 54% mężczyzn uważa, że molestowanie w przestrzeni publicznej jest ważnym problemem, to jednak aż 81% ofiar nigdy nie zgłosiło faktu molestowania policji, a zachowania podpadające pod kategorię molestowania w przestrzeni publicznej są w naszym społeczeństwie aprobowane kulturowo.”
(Joanna Roszak, Greta Gober, Hollaback Polska “Molestowanie w przestrzeni publicznej”)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tagi: ,
Previous Post Next Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

12 shares