Dlaczego malkontenci i tak kupią iPhone X?

Apple

Od kilku lat we wrześniu technologiczna część internetu dzieli się na dwoje – piewców sukcesu nowych iPhone’ów i malkontentów wróżbitów przepowiadających rychły upadek Apple. Nie da się ukryć, że scenariusz od lat powielany przez Tima Cook’a i spółkę powoli staje się nudny, przewidywalny i pozbawiony emocji.

Po ostatnim evencie mam wrażenie, że samemu CEO z trudem przychodziło okazywanie podniecenia i nie zaraził widzów ani energią ani poczuciem uczestniczenia w czymś wielkim. Nie da się ukryć, że robota jaką Cook wykonuje na scenie zawsze będzie porównywana do spektakli jakie fundował swoim widzom Jobs. Nie da się ukryć, że Tim Cook prawdopodobnie nigdy nie dorówna poprzednikowi charyzmą, ale też nie będzie miał okazji do tego by zmienić świat. Do tego przyzwyczaił nas Steve Jobs. Minęło ponad 40 lat odkąd Steve Jobs i Stephen Wozniak spotkali się w garażu w Palo Alto. Minęło 10 lat od startu sprzedaży pierwszego iPhone’a. Apple nie jest już jakimś tam garażowym startup’em. To ogromna, naszpikowana procedurami i zasadami korporacja. A my wciąż oczekujemy od nich dziecięcej ciekawości w zmienianiu świata, co już raz z resztą zrobili – iPhone zrewolucjonizował nie tylko rynek ale sposób życia, komunikowania się. Dziś po prostu dalej robi dobrze to co sprawdziło się przez lata – sprzedaje swoje produkty. Ostatecznie to w nich a nie w prezentacji na scenie tkwi magia. Ilu znacie użytkowników iPhone’a? Wielu. A ilu z nich ogląda eventy Apple? Garstka. To nie Tim Cook czy Johny Ive sprzedaje smartfony. One sprzedają się same. Dlaczego?

Apple
Apple

Pole zniekształcenia rzeczywistości


Tymi słowy Jobs opisywany był najczęściej poprzez swoich współpracowników. Wyrażenie to opisywane
jest zazwyczaj jako magnetyczna siła, która pozwalała Jobsowi przekonać niemalże każdego. Obserwatorzy twierdzą, że było coś szczególnego w jego sposobie bycia, mówienia – promieniował wręcz entuzjazmem. Alan Deutschman, biograf Jobsa, tak opisywał ich pierwsze spotkanie: „Jobs bardzo często zwraca się do Ciebie po imieniu. Patrzy ci w oczy laserowym wzrokiem. Ma hipnotyzujące oczy gwiazdora filmowego. Ale tak naprawdę urzeka cię jego sposób mówienia. W rytmie jego słów jest coś nietypowego, a niewiarygodny entuzjazm, jakim pała do każdego tematu, po prostu cię uzależnia.” Tak o polu zniekształcania rzeczywistości Jobsa mówi Bud Tribble, programista Apple: „to niepojęte połączenie charyzmatycznej retoryki, niezłomnej woli i skłonności do naginania faktów tak aby służyły bieżącym celom. To zniekształcenie rzeczywistości odczuwalne jest dziś nie w momencie, w którym Tim Cook stoi na scenie. Czujesz je gdy odpakujesz nowy telefon. To tylko gadżet, garstka kabelków i płytek. Czujesz jednak, że wszystko tu do siebie pasuje. Tworzy jedną, spójną, elegancką całość. Czujesz, że ten produkt jest ponad premium. Jest piękny i pasuje do Ciebie. Apple bardzo chce aby takie uczucie Ci towarzyszyło.

Poczucie wyjątkowości

Weźmy pod uwagę, że w linii produktowej Apple nigdy nie było miejsca na produkty mid endowe (o low endach nie wspominając). Pomyślicie pewnie o iPhone’ach 5C, które były i tak droższe niż statystyczny mid end, a ich specyfikacja w 2013 roku była wysoko ponad to co sprzedawało się na średniej półce. Ta próba wprowadzenia do sprzedaży produktu średniej klasy nie powiodła się. Klienci częściej wybierali droższe, ale i lepiej wykonane iPhony. Śmiało można zatem stwierdzić, ze od zawsze Apple celuje w półkę premium. Jak to się ma do postrzegania produktu przez zwykłego Kowalskiego? Otóż w przypadku innych producentów zawsze znajdzie się maruder, który ponarzeka na słaby aparat, powolny procesor, beznadziejny wyświetlacz. Oczywiście nie spodziewajmy się cudów po produkcie za 500-600 zł, ale o tym maruder już nie wspomni. Apple nie ma takich problemów. Od zawsze kojarzony jest jedynie z produktami najwyżej jakości (i ceny). Apple dodatkowo stosuje technikę perswazyjną tak starą, że sam Cialdini pewnie uśmiecha się na myśl, że to nadal działa. Mianowicie każe nam oczekiwać. W czasach Amazona i dostaw w 24 godziny, w czasach PayPala i natychmiastowych wpłat, ekspresowych kurierów i pokolenia instant na nowego iPhone’a musisz poczekać… Nie ważne kim jesteś i ile masz pieniędzy. Od momentu pokazania nowego telefonu na wielkiej scenie w Cupertino minie kilka tygodni zanim sprzęt trafi w Twoje ręce. A i tak prawdopodobnie aby być jednym z pierwszych będziesz musiał wybrać się na wycieczkę do najbliższego Apple Store (w naszym przypadku jedziesz do Niemiec) i czekać w długiej kolejce przed sklepem.

Brak większych kryzysów i maskowanie małych

W swojej historii Apple zanotował mały kryzys dotyczących anten w iPhone’ach 4, z którego dość szybko wybrnął. Pojawiły się też wzmianki o łamiących się iPhone’ach 6 ale tu też więcej było medialnego szumu niż prawdy. Teoretycznie największym kryzysem z jakim zderzył się Apple była… fala samobójstw w fabryce Foxconn w Chinach. Ta dramatyczna sytuacja była jednoznacznie kojarzona z Amerykańskim producentem, mimo iż produkcja iPhonów stanowiła 40% pracy fabryki. Steve Jobs udzielił wówczas wywiadu w którym powiedział „Foxconn to bardzo porządna fabryka. Wysłaliśmy do nich naszych ekspertów i zażądaliśmy skrócenia czasu pracy robotników”. Koniec tematu. Apple absolutnie nie jest kojarzony z żadnym kryzysem, a raczej ze zwinnym radzeniem sobie ze sprzedażą w trudnych technologicznie czasach, gdzie konkurencja nie potrzebuje snu. Przeciętny użytkownik przymierzając się do decyzji zakupowej nie znajdzie właściwie żadnych „przeciw” jeśli podejmie się analizowania jakości innych urządzeń tego producenta.

Po kawałku od każdego


Jeśli dziś mówisz

  • pfff odblokowywanie smartfona skanem twarzy już było!
  • pfff bezramkowe smartfony już były!
  • pfff ruchome emotikonki są dla dzieci i już były!

To powiem Ci, że pierwsze smartfony przed premierą iPhone’a w 2007 roku już były. Pierwsze tablety przed premierą iPad’a już były. Pierwsze ekrany dotykowe przed erą iPhona też były. Nie od dziś wiadomo, że tak jak Steve Jobs tak i samo Apple jest bardziej interpretatorem niż twórcą. W wielu wywiadach można przeczytać przytaczany przez Jobsa cytat Picassa „Dobrzy artyści naśladują, a wielcy artyści kradną”. Pewnie kradzież to za mocne słowo, ale nie da się ukryć, że dziś Apple najlepiej ze wszystkich potrafi pozbierać to co najważniejsze z rynku, usprawnić i sprzedać. Bo jak już wspomniałam – na końcu sprzedaje się produkt.

W czasach gdy postrzegaliśmy Apple jako startup zmieniający świat i oferujący nam magię oczekiwaliśmy, że za słowami „one more thing” pójdzie technologiczna przemiana i kolejny rewolucyjny wynalazek na miarę najlepiej koła czy druku. Apple raz już zmienił świat. Teraz prawdopodobnie wyznacza trend na kolejne dziesięciolecie pokazując iPhona X. Tym trendem jest… stabilizacja i wysoka jakość. Dziś to nie prezentacje na scenie, nie Tim Cook i nie magia zmieniania ludzkich nawyków kreują Apple. Dziś kreuje go produkt.

Apple
Apple
Tagi: , ,
Previous Post Next Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

15 shares