NYC roadtrip cz. 3 / Pizza, Highline i laundromaty!

Nowego Jorku
Fajnie jest powrócić do Nowego Jorku w ramach tego cyklu artykułów. Nawet jeśli tylko palcem po mapie. Muszę przyznać, że bardzo wygodna okazuje się opcja osi czasu w Google Maps. Być może nawet nie wiecie,  a uruchomiliście tę funkcjonalność. Jak to sprawdzić? Będąc zalogowanym w mapach Google wchodzicie w menu, a następnie Twoja oś czasu. Google monitorował Twoją lokalizację i tu pokazuje Ci raport na mapie – gdzie byłeś, o której godzinie, zaznaczy nawet restauracje, czy hipermarkety. Bardzo przydatne narzędzie jeśli chcesz, tak jak ja, prześledzić każdy swój krok. Można obawiać się, że Twoje poczynania śledzisz nie tylko Ty ale cały kampus Google, ale z drugiej strony nie dajmy się zwariować 🙂

Wróćmy zatem do Nowego Jorku!

Nowego Jorku


Kolejny dzień zaczęliśmy od bardzo przyjemnej części downtown – udaliśmy się na spacer po High Line.

Park ten powstał w miejscu starej linii kolejowej usytuowanej na podniesieniu – przebiega nad ulicami miasta. Ciągnie się przez 22 przecznice na wysokości około 10 metrów. Historia High Line sięga aż XIX wieku. Tory kolejowe, którymi transportowano towary między nadbrzeżnymi fabrykami krzyżowały się z ruchliwą 10 Aleją. Liczne wypadki komunikacyjne przyczyniły się do podjęcia decyzji o zbudowaniu estakady, która miała zwiększyć bezpieczeństwo na drodze – tak też się stało, a kolej kursowała tamtędy przez wiele lat.  Ostatecznie w 1980 roku zrezygnowano z transportu kolejowego tą trasą, a tory i całą zieleń wokół pozostawiono lokalnym bezdomnym. Po latach miasto upomniało się o ten świetny element krajobrazu. Przestrzeń odrestaurowano za sporą kwotę pieniędzy. Dziś Park jest zarządzany przez stowarzyszenie Friends of the High Line, którzy dbają o czystość i porządek w tym miejscu. Znajdziecie w nim mnóstwo klimatycznych ławeczek – można się na nich opalać, czytać, rozmawiać i podziwiać miasto z wysokości. Wzdłuż alei powstały eleganckie apartamentowce i galerie sztuki.
Uwielbiam takie miejsca z duszą i niebanalną historią!

 

Nowego Jorku

Nowego Jorku

Kolejnym punktem naszego spaceru była cudowna dzielnica Greenwich Village. Zawsze chciałam zajrzeć w jedno, szczególne miejsce i tym razem nareszcie (aczkolwiek przypadkiem) udało się znaleźć adres – 64 Perry Street, czyli kamienicę Carrie Bradshaw z serialu Sex and the City! Już z oddali widać było tłumek dziewczyn robiących sobie zdjęcia w tym miejscu – to takie specyficzne dla Nowego Jorku, jeśli jakieś miejsce jest znane na pewno stoi tam tłum ludzi 😉 Właściciel mieszkania zdawał się być trochę poirytowany ciągłym zainteresowaniem jego apartamentem. Nie dziwię się, że wejście na schody blokował łańcuch – chciałoby się zbiec po nich krzycząc „taxi!!!!” Co ciekawe serialowe mieszkanie Carrie mieściło się na Upper West Side czyli w zupełnie innej części Manhattanu.

Nowego Jorku


Niedaleko Perry Street można znaleźć jeszcze jedno wspomnienie SATC – niepozorną Magnolia Bakery. Cukierenka wygląda uroczo, a właściciele są dumni z faktu, że mogli gościć Carrie i Mirandę – na ścianie wisi pamiątkowy kadr z danego odcinka. Nie jadłam oferowanych przez właścicieli wypieków (wiadomo, cukier) ale wyglądały uroczo i bardzo niezdrowo 😉 śladów Carrie w Nowym Jorku jest oczywiście mnóstwo, ale tyle już o nich napisano w Internecie, że nie ma sensu powielać wpisów innych.

Nowego Jorku

Nowego Jorku

Czas na obiad!

Tym razem, i jedynym podczas tego wyjazdu skusiliśmy się na pizzę! Ale nie była to byle jaka pizza, a słynna nowojorska Joe’s! Pizzeria działa od 1975 roku i jest rozsławiona przez liczne gwiazdy kina i sceny, które Joe’go firmowały swoją twarzą. Na ścianie knajpki można znaleźć zdjęcia m.in. Bena Afflecka, który podobno jest częstym gościem. Pizzeria doczekała się nawet swojej strony w Wikipedii https://en.wikipedia.org/wiki/Joe%27s_Pizza Koniecznie musicie odwiedzić Joe podczas wizyty w Nowym Jorku. Serwują klasyczne, uliczne, nowojorskie slice’y czyli wielkie kawałki pizzy (cała byłaby olbrzymia!), które zjada się gdzieś na schodkach, czy w parku prosto z kartonu. Jeden slice kosztuje około 5$, więc na nowojorskie standardy naprawdę niewiele. 

Nowego Jorku
Nowego Jorku

Jeśli chodzi o włoską kuchnię polecam także pizzę od Tony’ego na Brooklynie! Nie przeraźcie się wystrojem wnętrza. W Nowym Jorku bardzo często najlepsze jedzenie znajdziecie w najmniej reprezentacyjnych budach. Jeśli nie chcecie wydawać setek dolarów na kolację prawdopodobnie rzadko traficie na restaurację z dobrym jedzeniem i fajnym dizajnem. Wszystkie lokale gastronomiczne muszą wywieszać w widocznym miejscu tabliczkę z oznaczeniem lokalu, nadane przez inspekcję sanitarną. Skala obejmuje litery od A do D. A to najwyższy stopień czystości sanitarnej. W B jadłam tylko raz, D nie widziałam nawet na oczy ale obawiam się, że woda z kibla w A jest czystsza niż w D stolik. Polecam tylko miłośnikom bardzo mocnych wrażeń.
Na szczęście pogoda zaczęła się poprawiać – niesamowite są te różnice temperatur. 4 stopnie we czwartek i 22 w niedzielę. Korzystając ze słońca wybraliśmy się na spacer przez Brooklyn Bridge – przepiękny, drewniany i jeden z najstarszych mostów wiszących na świecie. Jest stałym elementem panoramy zarówno Brookynu jak i Manhattanu, na pewno kojarzycie go z wielu produkcji telewizyjnych. Kojarzą go także tysiące turystów, którzy skrupulatnie wypełnili każdy jego centymetr kwadratowy. Gdybym w Nowym Jorku mieszkała na co dzień most Brookliński byłby w moim TOP 3 miejsc, które należy omijać. Niestety nie da się spokojnie kontemplować tych wspaniałych widoków będąc wciąż potrącanym i potykając się o sprzedawców pamiątek. Po drugiej stronie East River, na Brooklynie przeszliśmy promenadą, która wieżowce pokazuje w pełnej krasie. A wraz z nimi – Lady Liberty. Promenada Brooklyn Heights to miejsce, które pokazuje ogrom i gęstość Nowego Jorku. Aż ciężko sobie wyobrazić jak ciasne są ulice na Manhattanie, a przecież idąc nimi nie w najmniejszym stopniu nie czułam się przytłoczona!  Niesamowity widok. 

Nowego Jorku

Nowego Jorku

Nowego Jorku

W tej części NY znaleźliśmy chińską restaurację, którą z czystym sumieniem możemy Wam polecić. Fortune House znajduje się na Henry Street i serwuje doskonałego kurczaka z orzeszkami. Robię się głodna nawet teraz gdy sobie ją przypominam Jeśli będziecie w tej okolicy koniecznie pospacerujcie. Brooklyn właściwie w każdej swojej części ma coś interesującego do zaproponowania, zwłaszcza jeśli mówimy o widokach na Manhattan.

Nowego Jorku
Nowego Jorku


Pierwsza część naszego pobytu w Nowym Jorku powoli dobiegała końca. Czekała nas samochodowa wyprawa  i dwa i pół tysiąca kilometrów w trasie.

Przed wyjazdem czekała nas wycieczka do laundromatu! W USA nie używa się zwykłych pralek. Kompletnie nie wiem z czego to wynika i jak do tej pory nie znalazłam wyjaśnienia. Woda nie jest jakoś przesadnie droga, podobnie detergenty. Sam sprzęt to koszt taki sam jak na całym świecie więc nie ma mowy o względach ekonomicznych. Być może jest to kwestia oszczędności przestrzeni (Nowy Jork słynie z maleńkich mieszkań), ale z drugiej strony pralka nie zajmuje wiele miejsca. Zakładam zatem, że jest to po prostu kwestia wieloletniego przyzwyczajenia do laundry day. Pranie można zrobić na trzy sposoby – spakować wszystko co wymaga odświeżenia i wybrać się do laundromatu, spędzić tam pół dnia na pranie i suszenie. Laundromat to miejsce, w którym znajduje się od kilku do kilkudziesięciu pralek o różnych rozmiarach. Któregoś dnia napiszę przewodnik po tego typu przybytkach. Nieoczywistym jest na przykład że (i tu lepiej pohamować wyobraźnię) pralkę przed użyciem wypada odkazić. Nie wiadomo bowiem kto i co prał w niej przed nami…
Można skorzystać z opcji numer dwa – laundry service. Serwis ten pozwala dostarczyć brudne ciuchy i pozostawić je obsłudze do wyczyszczenia. Opcja numer trzy jest rozszerzona o serwis door to door. Pralnia zabiera Twoje brudy, pierze i dostarcza pod drzwi. Bardzo amerykańskie

Nowego Jorku
Nowego Jorku


Postanowiłam wybrać się na wycieczkę po Queens w celu znalezienia idealnego pralniomatu. Dziarskim krokiem przemierzyłam kilka przecznic lekceważąc zaczepki lokalnych amigos, które nie były groźne ale jednak dawały do myślenia. Normalnie rzadko zdarza się być bezpośrednio zaczepianym w Nowym Jorku! Otoczenie najwyraźniej było dość mocno podekscytowane. Dało się słyszeć trochę za głośną muzykę, ktoś krzyczał, ktoś dynamicznie wybiegał z pobliskiego baru. Intuicja zaczęła podpowiadać mi, że należy przyspieszyć kroku. Zamarłam przekraczając próg laundromatu –  przywitały mnie latynoskie piękności z policzkami po których spływały wytatuowane łzy! Właściciel przybytku siedział dumnie za kuloodporną szybą.

W tym miejscu należy przytoczyć krótką historię dzielnicy w której mieszkaliśmy. Nasz hotel położony był dosłownie kilkadziesiąt metrów od Queensbridge. Za Wikipedią: „W latach 50. podjęto projekt przesiedlenia większości białych mieszkańców dzielnicy o zarobkach powyżej 3000 dolarów rocznie do innych rejonów miasta, w efekcie tworząc enklawę ubogich imigrantów. Na skutek tych działań Queensbridge jest dziś jedną z najniebezpieczniejszych dzielnic Nowego Jorku”.
Pranie na szczęście przebiegło sprawnie, ale do samego końca czułam się niepewnie.

Następnego dnia wynajęliśmy auto i ruszyliśmy w drogę do Montrealu. Na miejscu okazało się, że nie mamy ani gotówki, ani Internetu ani pomysłu na to gdzie zostawić auto i nie dostać mandatu, a nasze karty kredytowe Kanadzie nie działają. Ale o tym następnym razem 🙂

Nowego Jorku
Nowego Jorku
Tagi: , , , , , , , , , , ,
Previous Post Next Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

0 shares